Czasami moje skąpstwo pozwala mi poznać wspaniałe produkty, po które normalnie bym nie sięgnęła. Tą odżywkę kupiłam za 4zł, bo jedna im pękła i upaćkała wszystko. Oczywiście, jak się okazało domycie tego opakowania zajęło mi sporo czasu, więc później się już tak nie dziwiłam, że tak cenę obniżyli :P
Zacznę od tego, że to nie odżywka a prędzej maska. Nakładamy a po 2-3 minutach spłukujemy. Ja przy moich długich, wysoko-porowatych włosach otrzymywałam wtedy najlepszy rezultat. Gdy trzymałam ją dłużej obciążała moje włosy.
Jest w kolorze żółtym (dobrze trzyma się włosków) i pięknie pachnie (owocowo i świeżo). Dla mnie jest idealna. Ważne też, żeby dobrze ją wypłukać z włosów. Nakładałam ja tak od połowy długości włosów, bo gdy nakładłam ją od nasady za bardzo obciążała i sprawiała, że włosy traciły z objętości.
Włosy od razu robią się mięciutkie. Po wysuszeniu są mniej sianowate (lejące jak z reklamy), dobrze się je rozczesuje, ładnie błyszczą i sprawiają wrażenie zdrowszych i odżywionych. Kosmetyk jest całkiem wydajny. Stosowałam ją 1-2 razy w tygodniu.
Jestem zachwycona tą odżywką, na pewno ją kupię ponownie. A wam polecam :)
PS: Sorki za jakość zdjęcia i za zakamienione opakowanie, ale stała jakiś czas u mnie w łazience.
piątek, 25 kwietnia 2014
czwartek, 24 kwietnia 2014
Oriflame Podkład Giordani Gold Invisible Touch kolor Porcelain - Ori WHY?!?!?!
Od bardzo dawna używałam jednego podkładu i polecałam go wszystkim bladzioszkom. Jednak firmy uwielbiają zmieniać opakowania i składy. Jednak tu co by się nie działo, przez lata kolor porcelain pozostawał wręcz stworzony dla mnie - idealnie jasny.
Niestety Oriflame postanowił zepsuć naszą udaną relację po ponad 10 latach współpracy :(
Buteleczki są podobne, nowy podkład jest nawet jaśniejszy od starego co mnie ucieszyło. Oczywiście bez zastanowienia nałożyłam go na twarz, puder, róż, tusz do rzęs i błyszczyk w drzwiach i poleciałam do pracy. Wieczorem coś mi się wydawało, że jest nie tak, ale byłam zbyt zmęczona, żeby się zastanawiać.
Kolejny raz i coś mi ten podkład nie leży, jeszcze raz sprawdziłam czy kolory są podobne - wycisnęłam po kropelce, prawie identyczne, więc dochodzę do wniosku, że mi się wydaje. Podejście numer trzy - po nałożeniu na twarz jestem już pewna, że jest coś nie tak. Rozcieram dla pewności podkład na ręce i teraz juz wiem, o co kaman. Ta menda robi się pomarańczowa na twarzy.
Co z tego, że daje naturalny efekt, nie wysusza, nie podkresla skórek i niedoskonałości, że trzyma się cały dzień i nie najgorzej kryje, jak kolor jest teraz pomarańczowy :( Nienawidzę takich "ściemniaczy".
Podkład komuś oddam, bo szkoda mi go zwracać - kupiłam go u zaprzyjaźnionego konsultanta w bardzo atrakcyjnej cenie. Dziewczyny z Warszawy, jeśli będziecie chciały kontakt, aby kupować Oriflame taniej to piszcie na priv, podam Wam kontakt
A ja muszę zacząć poszukiwania mojego nowego ulubieńca. Zamówiłam już dobrze się zapowiadajacy podkład z YR, ale chcę jeszcze wykorzystać tą promocję w Rossmanie. Polecicie coś??? Oprócz Loreala, bo te robią mi kuku.
Niestety Oriflame postanowił zepsuć naszą udaną relację po ponad 10 latach współpracy :(
Buteleczki są podobne, nowy podkład jest nawet jaśniejszy od starego co mnie ucieszyło. Oczywiście bez zastanowienia nałożyłam go na twarz, puder, róż, tusz do rzęs i błyszczyk w drzwiach i poleciałam do pracy. Wieczorem coś mi się wydawało, że jest nie tak, ale byłam zbyt zmęczona, żeby się zastanawiać.
Kolejny raz i coś mi ten podkład nie leży, jeszcze raz sprawdziłam czy kolory są podobne - wycisnęłam po kropelce, prawie identyczne, więc dochodzę do wniosku, że mi się wydaje. Podejście numer trzy - po nałożeniu na twarz jestem już pewna, że jest coś nie tak. Rozcieram dla pewności podkład na ręce i teraz juz wiem, o co kaman. Ta menda robi się pomarańczowa na twarzy.
Co z tego, że daje naturalny efekt, nie wysusza, nie podkresla skórek i niedoskonałości, że trzyma się cały dzień i nie najgorzej kryje, jak kolor jest teraz pomarańczowy :( Nienawidzę takich "ściemniaczy".
Podkład komuś oddam, bo szkoda mi go zwracać - kupiłam go u zaprzyjaźnionego konsultanta w bardzo atrakcyjnej cenie. Dziewczyny z Warszawy, jeśli będziecie chciały kontakt, aby kupować Oriflame taniej to piszcie na priv, podam Wam kontakt
A ja muszę zacząć poszukiwania mojego nowego ulubieńca. Zamówiłam już dobrze się zapowiadajacy podkład z YR, ale chcę jeszcze wykorzystać tą promocję w Rossmanie. Polecicie coś??? Oprócz Loreala, bo te robią mi kuku.
środa, 23 kwietnia 2014
Farmona Herbal Care szampon pokrzywowy
Moje kłaczki już widziałyście, więc czas na kolejny szampon. Zużyty już dawno temu, a opakowanie czekało na swoją kolej. Kupiłam w Biedronce pod wpływem impulsu za 6zł.
Skusił mnie apteczno-babciny wygląd buteleczki. Jak się później okazało jest ona fatalna, bo ma wielki otwór, z którego czasem wylewało mi się więcej niż potrzebowałam. Niestety trzeba nabrać wprawy w dozowaniu. Zapach jest ziołowo-pokrzywowy, ale nie drażni mnie, jak to często bywa przy takiej nucie. Konsystencja jest idealna - ani zbyt lejaca, ani zbyt galaretowata. Nie pieni się spektakularnie, ale dobrze oczyszcza włosy. Nie plącze i nie obciąża ich. I co najważniejsze - mam mocno przetłuszczające się włosy i z tym szamponem do nocy nadal były sypkie. Byłam nim zachwycona. Niestety pod koniec opakowania włosy już troszkę się chyba przyzwyczaiły i jego działanie było słabsze w utrzymaniu włosów świeżych do nocy. Do nocy tj do 22-23.
Podsumowując - szampon bardzo fajny, na pewno go jeszcze zakupię, jednak w moim przypadku nie spradził by się w opcji "opakownie za opakowaniem". Wam polecam do spróbowania.
Jako taki off topic pochwalę się, że udało mi się zużyć bronzer i prawie udało mi się zużyć róż :)
Skusił mnie apteczno-babciny wygląd buteleczki. Jak się później okazało jest ona fatalna, bo ma wielki otwór, z którego czasem wylewało mi się więcej niż potrzebowałam. Niestety trzeba nabrać wprawy w dozowaniu. Zapach jest ziołowo-pokrzywowy, ale nie drażni mnie, jak to często bywa przy takiej nucie. Konsystencja jest idealna - ani zbyt lejaca, ani zbyt galaretowata. Nie pieni się spektakularnie, ale dobrze oczyszcza włosy. Nie plącze i nie obciąża ich. I co najważniejsze - mam mocno przetłuszczające się włosy i z tym szamponem do nocy nadal były sypkie. Byłam nim zachwycona. Niestety pod koniec opakowania włosy już troszkę się chyba przyzwyczaiły i jego działanie było słabsze w utrzymaniu włosów świeżych do nocy. Do nocy tj do 22-23.
Podsumowując - szampon bardzo fajny, na pewno go jeszcze zakupię, jednak w moim przypadku nie spradził by się w opcji "opakownie za opakowaniem". Wam polecam do spróbowania.
Jako taki off topic pochwalę się, że udało mi się zużyć bronzer i prawie udało mi się zużyć róż :)
resztkę wyrzucam, bo się strasznie męczyłam z tymi kawałkami - wchodziły w pędzel
i tak jak wspomniałam wcześniej prawie zużyłam róż, tylko na koniec rozpadł się w łazience i nie musiałam sie z nim męczyć dłuzej :)
wtorek, 15 kwietnia 2014
Joanna Naturia balsam do ciała z kiwi, czyli wielkie g....
Wyszło u mnie słonko :) Od razu wstąpiło we mnie więcej energii. Tym bardziej, że od czwartku będę miała wolne, przymusowe, ale wolne :)
Prawie trzy tygodnie temu zaczęłam stosowac balsam z Joanny. Już po tytule domyslacie, się co o nim sądzę. Posiadam suchą skórę i mam wymagania wobec wszelkiego rodzaju mazideł.
Opakowanie jest kuszące, a cena niska. Zapach to nie kiwi, ale jakiś blizej nie określony owocowy. Po aplikacji szybko się ulatnia ze skóry. Konsystencja budyniu, ładnie się roprowadza, błyskawicznie wchłania. Niestety po godzinie efekty znikają całkowicie i tak jakbm wcale się nie smarowała.
Po trzech tygodniach mam go na tyle dość, że go obsmarowuję tutaj, a balsam idzie w świat, bo może mniej wymagającej skórze się przysłuży. Nie polecam!!!
Prawie trzy tygodnie temu zaczęłam stosowac balsam z Joanny. Już po tytule domyslacie, się co o nim sądzę. Posiadam suchą skórę i mam wymagania wobec wszelkiego rodzaju mazideł.
Opakowanie jest kuszące, a cena niska. Zapach to nie kiwi, ale jakiś blizej nie określony owocowy. Po aplikacji szybko się ulatnia ze skóry. Konsystencja budyniu, ładnie się roprowadza, błyskawicznie wchłania. Niestety po godzinie efekty znikają całkowicie i tak jakbm wcale się nie smarowała.
Po trzech tygodniach mam go na tyle dość, że go obsmarowuję tutaj, a balsam idzie w świat, bo może mniej wymagającej skórze się przysłuży. Nie polecam!!!
sobota, 12 kwietnia 2014
Avon serum na zniszczone końcówki - miało być, a nie będzie
Miało być o kosmetyku, który lubię, ale jednak nie będzie, bo mój egzemplarz już wiekowy. Używałam go niecałe 2 lata i już po dacie był, ale nie zmieniło się nic w jego konsystencji, ani w działaniu, opakowanie z pompką, a zresztą to sama chemia, więc i tez nie miało co się zepsuć. Chciałam podczytać skład w internecie, czy coś się nie zmieniło i się okazało, że prawdopodobnie (albo nawet na pewno, bo już konsystencja nie ta sama) w między czasie Avon zmienił skład :/ Więc to serum, którego ja używałam to już nie to, które jest w sprzedaży :(
Powiem tylko, że pomimo alkoholu w składzie z moimi włoskami robiło cuda. Oczywiście tylko do mycia, ale końcówki były wygładzone, ładnie się włoski układały i nie puszyły się tak bardzo. Musze pożegnać tego mojego ulubieńca :(
No, ale żeby nie było tak pusto i krótko, to dziś będziecie miały okazję zobaczyć moje kłaczki :) No i mnie :)
Wiem, że chcę zmienić kolor, stąd te odrosty - będzie ciemny blond (bardzo długo nosiłam ciemny kolor, ale siwe włosy zmuszają mnie do zmiany). Zastanawiam się nad powrotem do krótkich włosów - męczą mnie co raz bardziej długie włosy i jeszcze są takie oklapłe. A poniżej krótki przegląd tego co było u mnie na głowie w przeciągu ostatnich 10 lat (oczywiście nie ma tu wszystkiego, ale tak z grubsza będziecie miały pojęcie).
Powiem tylko, że pomimo alkoholu w składzie z moimi włoskami robiło cuda. Oczywiście tylko do mycia, ale końcówki były wygładzone, ładnie się włoski układały i nie puszyły się tak bardzo. Musze pożegnać tego mojego ulubieńca :(
No, ale żeby nie było tak pusto i krótko, to dziś będziecie miały okazję zobaczyć moje kłaczki :) No i mnie :)
Wiem, że chcę zmienić kolor, stąd te odrosty - będzie ciemny blond (bardzo długo nosiłam ciemny kolor, ale siwe włosy zmuszają mnie do zmiany). Zastanawiam się nad powrotem do krótkich włosów - męczą mnie co raz bardziej długie włosy i jeszcze są takie oklapłe. A poniżej krótki przegląd tego co było u mnie na głowie w przeciągu ostatnich 10 lat (oczywiście nie ma tu wszystkiego, ale tak z grubsza będziecie miały pojęcie).
resztka po trwałej - mój kolor naturalny
prostowanie i zmiana koloru
jeszcze ciemniej i długie włosy z cieniowaniem (bosh jakie brwi!!!)
delikatna grzywka i ciemny brąz, włosy do pleców (tu brwi namalowane przez makijazystkę)
moje najkrótsze włosy
farba na końcach a włosy żyją swoim własnym życiem
ciemny brąz z buraczkowym połyskiem i proste cięcie
Potem tylko farbowanie na ciemny brąz i zapuszczanie dłuższych. I jak? Krótkie czy długie??
piątek, 11 kwietnia 2014
Czas ruszyć moje zbiory lakierowe i jako pierwszy Avon Coral Reef
Mam troszkę tego, choć i tak części się już pozbyłam :)
Nie wiem jak to u Was wygląda, ale ja często nie jestem przekonana do jakiegoś koloru na paznokciach aż spotkam, taki który to moje myślenie zmienia :) Koralowy nie należał do moich faworytów, bo zawsze kojarzył mi się z koralowcem wykorzystywanym w biżuterii (takie brudne połączenie czerwieni z pomarańczą). Ale odcień tego Avonowego cudeńka jest bardziej zbliżony do bajecznych koralowców z filmów przyrodniczych i nazwa w pełni to oddaje (w przetłumaczeniu rafa koralowa).
Kolor za każdym razem podbija moje serce, choć sam lakier do idealnych nie należy. Pędzelek jest OK, gęstość lakieru też dobra (w kierunku rzadkiego, więc przy grubych warstwach może pozalewać skórki). Tylko wolałabym żeby był bardziej kryjący. Lakier ten potrzebuje 3 cienkich warstw :/ Oczywiście przez to wolniej schnie :/ Nie bąbelkuje, ale potrafi robić prześwity. Trzyma się przyzwoicie czyli 3-4 dni bez uszczerbku.Ma bardzo ładny połysk i kremowe wykończenie. Mam go ponad rok w swoich zbiorach i nic mu się w tym czasie nie stało. Poza oczywiście moim obdarciem buteleczki z naklejek :P
O tym lakierze są różne opinie - ja go lubię, bo kolor jest świetny i warto się pomęczyć :)
baza Seche - 1 warstwa
kolor Avon Coral Reef - 3 cienkie warstwy
top Avon wycofany ze sprzedaży - 1 warstwa
Nie wiem jak to u Was wygląda, ale ja często nie jestem przekonana do jakiegoś koloru na paznokciach aż spotkam, taki który to moje myślenie zmienia :) Koralowy nie należał do moich faworytów, bo zawsze kojarzył mi się z koralowcem wykorzystywanym w biżuterii (takie brudne połączenie czerwieni z pomarańczą). Ale odcień tego Avonowego cudeńka jest bardziej zbliżony do bajecznych koralowców z filmów przyrodniczych i nazwa w pełni to oddaje (w przetłumaczeniu rafa koralowa).
Kolor za każdym razem podbija moje serce, choć sam lakier do idealnych nie należy. Pędzelek jest OK, gęstość lakieru też dobra (w kierunku rzadkiego, więc przy grubych warstwach może pozalewać skórki). Tylko wolałabym żeby był bardziej kryjący. Lakier ten potrzebuje 3 cienkich warstw :/ Oczywiście przez to wolniej schnie :/ Nie bąbelkuje, ale potrafi robić prześwity. Trzyma się przyzwoicie czyli 3-4 dni bez uszczerbku.Ma bardzo ładny połysk i kremowe wykończenie. Mam go ponad rok w swoich zbiorach i nic mu się w tym czasie nie stało. Poza oczywiście moim obdarciem buteleczki z naklejek :P
O tym lakierze są różne opinie - ja go lubię, bo kolor jest świetny i warto się pomęczyć :)
baza Seche - 1 warstwa
kolor Avon Coral Reef - 3 cienkie warstwy
top Avon wycofany ze sprzedaży - 1 warstwa
czwartek, 10 kwietnia 2014
Yves Rocher podkład w pudrze, czyli miłości z tego nie będzie
W czasie wielkiego szaleństwa na minerały i ja zaopatrzyłam się w kilka ekologicznych mazideł :) Jestem maniaczką Yves Rocher, więc najpierw trochę poczytałam i podkład w pudrze trafił do mnie.
I teraz takie podstawowe pytanie: czy my (tzn ja i inne blogerki) używamy tego samego produktu???? Bo coś mi się wydaje, że chyba nie....
Ale zacznijmy od początku. Małe pudełeczko z zaledwie 4g gramami produktu za 70zł. Jeszcze żeby w składzie było coś wartego tych pieniędzy - ale tam tylko minerały i emolienty są. Puder jest bardzo drobno zmielony, ale jest tak jakby mokry. Sam kolor też jest dziwny - w pudełeczku jest beżowy, a na skórze lekko różowy ze złotym shimmerem (bardzo, bardzo drobnym - taki pyłek złoty).
Wybrałam kolor 100 czyli porcelanowy, ale puder i tak ciemnieje. Na dodatek okropnie błyszczy i niestety podkreśla wszystkie niedoskonałości - zmarszczki, włoski, przesuszenia skóry, wypryski i pory. Krycie jest średnie, ale to dlatego, że nakładanie grubszej warstwy powoduje efekt bombki. Ściera się nie równomiernie, co jeszcze potęguje groteskę na twarzy.
Podchodziłam do tego pudru kilka razy i za każdym razem efekt był straszny. Baaaa.... Nawet nakładałam go na podkład, na krem BB i za każdym razem koszmar powracał. Wymyśliłam że może jako rozświetlacz się sprawdzi, ale niestety też nie.
Nie widzę dla tego kosmetyku zastosowania, a Wam nie polecam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




.jpg)